Strona główna » NOWOŚCI » O ZBĘDNYM SKRĘCIE STOPY I MAE GERI RAZ JESZCZE...

O ZBĘDNYM SKRĘCIE STOPY I MAE GERI RAZ JESZCZE...

2008-05-03 23:11:03

„Trenuj tak, abyś mógł przyjąć każdy cios przeciwnika, atakuj w taki sposób, abyś nie musiał przyjmować następnego ciosu”.
Gogen Yamaguchi

„W życiu liczą się tylko dwie możliwości – zwycięstwo lub klęska, reszta jest bez znaczenia”
Masutatsu Oyama

„Siła w judo bierze się z techniki”
Waldemar Legień

W karate też nie chce być inaczej.

Dziękuję serdecznie Markowi za wpis do mojego newsa o filmie mae geri na youtube. Cenny komentarz. Czuje się trochę znowu jak brązowy pas, gdy musze odkrywać sekrety skutecznej techniki.
Raz jeszcze. Jak to zwykle bywa – zdania ekspertów są podzielone.
Sięgnę z lenistwa do tego co już napisałem, a co niedługo będzie można znaleźć w mojej książce.
W karate chodzi o to, żeby technika była skuteczna. Więc leci to mniej więcej tak:

Skuteczna technika walki
Jest warunkowana przez zespolenie trzech elementów:

SIŁA – to cecha zasadnicza skutecznej techniki. Słaba technika nigdy
nie będzie skuteczna, nigdy nie będzie techniką nokautującą,
powodującą bezpośredni fizjologiczny efekt w postaci
niezdolności przeciwnika do walki,
SZYBKOŚĆ – to cecha równie ważna jak siła. Szybkość decyduje o tym
czy technika będzie trafiać w obszar nie broniony przez
przeciwnika, wyprzedzając jego reakcję i zdolność do
skutecznej obrony. Jest również kluczowym elementem
techniki w defensywie (blok, zejście z linii ciosu),
PRECYZJA – to trzeci niezbędny element techniki skutecznej, bez niego
można wykonywać setki silnych i szybkich ruchów, które
osłabią przeciwnika, ale go nie znokautują. Precyzja
połączona z wiedzą na temat słabych punktów przeciwnika,
prowadzi do zwycięstwa.

Utrata choćby jednego z trzech elementów powoduje, że technika traci swą skuteczność. Sama szybkość i precyzja bez elementu siły nie gwarantuje skuteczności techniki, zwłaszcza przy odpornym, silnym przeciwniku. Mocna i precyzyjna technika, gdy będzie wykonana zbyt wolno również jest nieskuteczna - przeciwnik zdoła jej uniknąć. Mocna i szybka technika, jeśli nie będzie atakować precyzyjnie konkretnych obszarów ciała przeciwnika, również nie będzie skuteczna.
Obserwacja przeciwnika w walce, jak również programowanie wykonania własnego ataku musi opierać się o wszystkie trzy wymienione wyżej elementy.


Tyle autor.
Wracając do komentarza. Żadnej tezy komentarza nie da się utrzymać, a już na pewno tej, że w zależności od tego czy kopiemy nogą wykroczną czy zakroczną, inaczej ustawiamy stopę. To jeden z wielu mitów nie liczących się kompletnie z anatomiczną budową człowieka, jego motoryką, nie wspomnę o założeniach Kyoku-shin karate, gdzie zmierzamy do ekstremum - w treningu i w walce. Kopiemy tak, żeby przeciwnik złamał sobie rękę blokując mae geri, albo dajmy sobie spokój z karate, Kyokushin karate.
Tsuki to tsuki, a mae geri to mae geri. Nie można stosować dwóch zasad do jednej rzeczy. Brak logiki. To karate po polsku.

Skręt stopy, ruch biodra jest istotnym, jeśli nie fundamentalnym wzmocnieniem techniki.
Zwłaszcza przy kopnięciu nogą zakroczną, gdy mamy potrzebny dystans na ten manewr. Istnieje wiele różnych wariantów kopnięcia mae geri, ale sposób jest tylko jeden.

Patrz np. David Cook - Mas Oyama’s Kyokushin Karate – zastosowania mae geri – str.46.

Zobacz też Shigeru Oyama – Perfect karate, str. 36,  z wyraźnym poleceniem, „as the heel of your pivot leg turns, send hip power through the ball of the foot in your kicking leg”,

albo Tadashi Nakamura – Technique and Spirit, str. 100, 

no i Masutatsu Oyama – Mastering Karate – str. 52, 53.

Mae geri to klasyka ofensywnej techniki. Przy dynamicznym kopnięciu stopa nogi podporowej właściwie sama się skręca. Trzeba by użyć siły żeby ten ruch powstrzymać, ale wtedy kopnięcie jest zupełnie bez sensu.
Bezpieczeństwo w walce wynikające z użycia mniejszej siły to jakaś niedorzeczność, iluzja, której nie jestem w żaden sposób zrozumieć. Osobiście bezpiecznie się czuje jak przeciwnik leży nieruchomo, twarzą do ziemi. Ale do tego potrzebne jest wcześniej konkretne mae geri.
To kwestia filozofii walki. Jestem pewien, że Oyama, który wygrał wiele pojedynków, kończąc wiele walk jednym ciosem, mógł tego dokonać używając swojej niezwykłej siły, z której słynął.
Jego karate - walki, trening, podejście do życia miał ekstremalny, ultymatywny, bezkompromisowy wymiar. Nie ma tu nic z kalkulacji, asekuranctwa, kunktatorstwa. Widzę jednak, że sporo się zmieniło.

Nie można przenosić zasad ruchu występujących w innych dyscyplinach
sportowych, jeśli karate traktuje się jako sztukę realnej walki.


Wydawało mi się, że za wyprost nogi w stawie kolanowym odpowiada mięsień czworogłowy uda, ale może się coś zmieniło. Sorry. Idąc dalej, sięgając głębiej – na przykład, metodę wyizolowania pracy mięśniowej wypracowali kulturyści i to w latach 60-tytch. Kulturysta Larry Scott po raz pierwszy użył skośnej ławki, zwanej popularnie „modlitewnikiem”, do rozwoju siły i masy mięśniowej mięśnia ramiennego i dwugłowego ramienia. Do dziś to jedna z najbardziej efektywnych metod treningowych dla mięśni ramion. Każdy, kto trochę się zna na treningu ciężarowym nie będzie zaprzeczał. Podobnie sprawy się mają z innymi rzeczami dotyczącymi fizjologii wysiłku, teorii sportu, biomechaniki, techniki walki, kształtowania cech motorycznych, itp. Wymieniać mogę długo.
Mniej więcej istnieją te same zależności, jeśli chodzi i podobieństwa sposobie poruszania się, ataku, pracy grup mięśniowych, na przykład w szermierce i karate. Jest cała masa różnych dyscyplin, z których można korzystać, analizując poszczególne struktury ruchowe, pracę mięśniową i metody treningowe. Wszystko w celu zwiększenia efektywności w treningu w karate. Czemu z nich nie skorzystać, jeśli się okazuje, że można dzięki nim kopać szybciej, mocniej, dokładniej, itp.
Sport się cały czas rozwija, tak jak mówiłem – całe sztaby ludzi pracują, nad tym żeby urwać jedną setną sekundy. To, że w większości szkół karate nie ma tak naprawdę prowadzonych żadnych prób poszukiwań, które byłyby poparte jakimiś badaniami i stosowaniem rzetelnej naukowej wiedzy to dramat. Efekt jest taki że ktoś wymyśla jakieś dyrdymały, a reszta słucha tego jak objawionego tekstu. W zupełnym oderwaniu od rzeczywistych możliwości.

Specyfika karate, pojmowanego jako walki na śmierć i życie nie dopuszcza nadmiernego ryzyka. Siła techniki to nie jedyne kryterium, o wiele ważniejsze jest bezpieczeństwo.

To już zupenie jest bez sensu. Nawet ćwicząc walkę na sali treningowej, czy startując w zawodach to ryzyko się natychmiast pojawia, gdy stajesz naprzeciw drugiej osoby gotowej jak Ty walczyć. Walka na śmierć i życie jest ex definitione sprawą ryzykowną, a jedną z możliwych konsekwencji jest śmierć. Nie podejmujesz ryzyka w walce – zginiesz szybciej niż można przypuszczać. Bezpieczniej jest nie walczyć. Jak walczysz i chcesz wygrać, musisz użyć wszystkich swoich atutów, a siła jest jednym z nich.

Będziemy spoglądać w górę ku prawdziwej mądrości i SILE…

Komentarze:

[#1] gall anonim, Dodano 2008-05-04 01:12:20
Będziemy spoglądać w górę ku prawdziwej mądrości i SILE…
czyli na stronę internetową sensei Piotra :)
[#2] admin, Dodano 2008-05-04 07:23:11
teraz to polemizowac na temat mae geri trzeba z autorami, ktorych wymienilem - D.Cook, SHigeru Oyama, Tadashi Nakamura i Mas Oyama. tu juz zadne pokretne tlumaczenia nie dzialaja. w ksiazkach jest czarno na bialym od lat i nic sie nie zmienilo.
[#3] Marek, Dodano 2008-05-04 11:53:13
tak na szybko. Proponuje szermierzom zabrac ochraniacze, dac broń ostrą, powiedziec że nie ma zadnych zasad i niech wlaczą :). I druga sprawa: w walce na smierc i życie wystarczy nie przegrać. Nie musisz wygrać. No chyba że to zawody i chcesz miec kolejny pucharek na półkę. Cienias jestem, to fakt, ale zaryzykuje stwierdzenie, że nawet Oyama nie znokautowałby mnie pojedyńczym kopnieciem mae geri, jesli nie bylby to element wiekszej całosci i zabrakłoby elementu zaskoczenia.
Czy można uzyskac szybkośc techniki bez użycia siły?
[#4] Marek, Dodano 2008-05-04 12:33:44
Wydaje mi sie ze nie trzeba duzej sily zeby włożyc pzeciwnikowi palec w oko. Czy tu tez mozna mówić o odporności przeciwnika? Ja mowie o realnej walce a nie oklepywaniu na macie. A admin uparcie pisze o sporcie :)
[#5] Marek, Dodano 2008-05-04 13:30:15
O skuteczności techniki decyduje wg Admina: siła, szybkość i precyzja. Coś za mało tych czynników. Zapominasz o przeciwniku i decydującym o powodzeniu kryterium – o czasie. Wykonajmy technikę mae geri chudan gdy przeciwnik spodziewa się tego i potem z dodaniem elementu czasu, czyli wtedy gdy nie jest na to gotowy. Jeśli ideą kyokushin jest maksymalna siła i szybkość to po co precyzja? Po prostu tam gdzie trafiasz tam przeciwnika łamiesz. Możesz łamać sterty desek dowolną techniką, a może to mieć mizerne przełożenie na kumite.
Będziemy ćwiczyć nasze serca i ciała dla osiągnięcia pewnego i niewzruszonego DUCHA.
Potem jeszcze 2 punkt.  Moim zdaniem to jest najważniejsze przesłanie kyokushin.
„Nie można stosować dwóch zasad do jednej rzeczy” - naprawdę nie widzisz różnicy miedzy kopnięciami nogą wykroczną i nogą zakroczną? A jeśli już chcesz jednej zasady to proszę – w obu przypadkach przy mae geri noga podporowa nie wykonuje skrętu.
Przecież każdą technikę musisz kiedyś zatrzymać!!! A jeśli jej nie kontrolujesz to musisz się liczyć z tym że przeciwnik przechwyci Twoją siłę i wykorzysta przeciw Tobie.
O jakim Ty ryzyku myślisz pisząc o walce na sali albo zawodach? Przecież przechodząc przez ulice więcej ryzykujesz. Sprawdź ile osób codziennie ginie na ulicy a ilu zginęło na zawodach, nawet tych ekstremalnych.
Już mi się nie chce pisać 
[#6] TIKITAKI, Dodano 2008-05-04 14:09:27
Niech sensei Piotr napisze coś o kliker i sile techniki.PRRRRROOOSZZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ!!!
[#7] marcin, Dodano 2008-05-04 14:13:34
Witam
Z tym mae geri to się chyba nie "dogadamy" wiec może z zupełnie innej beczki :)
a mianowicie w Twoim komentarzu (jesli mogę tak powiedziec) padają takie oto słowa: "Czuje się trochę znowu jak brązowy pas, gdy musze odkrywać sekrety skutecznej techniki". A czym innym jest karate, jak nie drogą początkującego, właśnie tego kolorowego paska w zasadzie ciągle białego :) ? To ciagłe poszukiwanie, chęc doskonalenia i zmiany, jest istotą treningu. Założenie że wiem, umiem i już nic nie muszę, wypacza pierwotny sens treningu karate, karate do. To właśnie z tego powodu w wielu dojo poziom wyszkolenia jest tak mizerny bo sensei już wszystko wie, wszystko widział, drwi z innych i wiecznie wychwala swoje. Bo od lat nic się nie zmieniło...zaryzykuje tezę że zmieniło sie bardzo dużo, jesli odniesc to naprzykład do zawodów to wystarzy porównac poziom z lat 70- 80, a czasy nam obecne. Postawa otwartości, daję szansę rozwoju, zamykanie się w ramach skostniałego systemy, to skazywanie siebie na stanie w miejscu...na potwierdzenie moich słow posłużę się,fragmentem książki T.Hiroshige w którym wspomina zajęcia z sosai: "Sosai Oyama uczył nas samych podstawowych rzeczy: etykiety, zasad zachowania, umiejętności myślenia, stosunku do zajęć. Ale jednocześnie wciąż nam powtarzał: „Sekret, który odkryłem – to mój sekret. Pokażę Wam, jak to robię, ale moja technika – to moja technika, stworzona jest dla mnie i nie wiem, czy będzie Wam pasowała”. Dlatego trenowaliśmy, wciąż mając w głowie przysłowie: „Przywieźć byka nad rzekę – to obowiązek człowieka, ale czy byk będzie pił – to już jego sprawa”.
„Ja wykonuję to tak, jak to wykonuję, a jeśli ty będziesz mnie naśladować, być może do niczego nie dojdziesz. Ale ja robię to tak” – tak mówił nam sosai i uczył nas tego wszystkiego, co sam wiedział. Jednak nie mogliśmy wykonywać technik w taki sam sposób, jak on je wykonywał. Nie mogliśmy, ponieważ mieliśmy inne ciała. Sosai był bez wątpienia nadzwyczajny". Pozdrawiam i życze nieustannego rozwoju na polu karate. osu!
[#8] x, Dodano 2008-05-04 21:16:04
Co z siłą krajowego IFK??? Kiedy sensei będzie w Bytomiu???
[#9] fan, Dodano 2008-06-01 21:16:38
Piotruś napisz coś!!!!
[#10] miki xD, Dodano 2011-03-06 18:15:37
xD
[#11] miki xD, Dodano 2011-03-06 18:15:39
xD

Dodaj nowy komentarz

© 2012 Piotr Szeligowski
Agencja Reklamowa VERT