Żeby zobaczyć ten mecz poświęciłem prawie cały dzień, żeby dostać się do Davos i zobaczyć w akcji zaspoły Dynamo Moskwa i Team Kanada. W ubiegłym roku Salavat Yulaev Ufa i Team Kanada rozegrali dwa bardzo dobre mecze. W obydwu starciach minimalnie lepsi byli Kanadyjczycy. Wybrałem ten mecz, ponieważ konfrontacja rosyjskiego i kanadyjskiego hokeja, traktowana jest przez oba zespoły prestiżowo i zwykle są to dobre, ciekawe mecze. Nie tym razem. Rosjanie po wczorajszym zwycięstwie nad Karlovymi Varami byli już pewni występu w sylwestrowym finale Spengler Cup, Kanadyjczycy po porażce z HC Davos w karnych, musieli ten mecz wygrać, żeby ponownie w finale spotkać się z Rosjanami.
To, co odwaliły rosyjsko-czesko-szwedzko-ukraińskie gwiazdy, z milionowymi kontraktami z moskiewskiego zespołu, można porównać do występu reprezentacji walczącej o utrzymanie w grupie B. Totalna popelina.
Kompletny brak zaangażowania i wynikająca z tego nieudolność. Szczytem było zagranie Razina z 8 minuty meczu, który na stojąco, przed własną bramką, nie trafił w krążek i podarował Kanadzie bramkę na 0:2. Zero jazdy na łyżwach, zero gry zespołowej, zero zaangażowania w grę.
Po drugiej tercji, przy stanie 1:5 dla Kanady, dałem sobie spokój z oglądaniem tego anty-hokeja. W Davos była piękna, słoneczna pogoda, więc przynajmniej zachód słońca mogłem w górach podziwiać, zamiast pseudohokeistów, którzy ostatniej nocy skończyli balowanie o piątej nad ranem. Wstyd i żenada.
Dodaj nowy komentarz